Najlepsze lata przede mną
Najlepszy polski sprinter, Łukasz Chyła przebywa w Spale na zgrupowaniu kadry polskich krótkodystansowców, przygotowujących się do sezonu pod okiem trenera Tadeusza Osika.
- Znalezienie się w naszym plebiscycie w pierwszej 10 sportowców Pomorza uznajesz za...
- Wyróżnienie i zaszczyt. Z Pomorza w ateńskich igrzyskach olimpijskich startowało przecież prawie trzydziestu sportowców. Żałuję, że nie mogłem być w Dworze Artusa na uroczystości honorowania najlepszych. Wiem, że to fajna impreza. Serdecznie gratuluję wszystkim wyróżnionym.
- Co dobrego przyniósł ci ubiegły rok?
- Oceniam go pozytywnie. Za największe osiągnięcie uznaję zajęcie na igrzyskach olimpijskich w Atenach piątego miejsca przez polską sztafetę 4 x 100 m, w której pobiegłem. Indywidualnie, startując w plejadzie znakomitych czarnoskórych sprinterów, udało mi się zakwalifikować do 20 najlepszych. Przed wyjazdem do Aten, na Memoriale Kusocińskiego w Warszawie, przebiegłem setkę w 10,20. To moje życiowe osiągnięcie. W Bydgoszczy zdobyłem tytuł mistrza Polski i odniosłem sukces w zawodach Pucharu Europy.
- Co musisz poprawić, by złamać granicę 10,20 na 100 m?
- Głównie poprawić pewne elementy techniki biegu, wychylenia boczne, by w ten sposób rekompensować stratę do prosto jak po sznurku biegnących sprinterów czarnoskórych. Natura obdarzyła ich takim sposobem biegania. My Europejczycy musimy dochodzić do sprinterskiej maestrii mozolną pracą.
- Jakie najważniejsze starty przed tobą w tym roku?
- Sierpniowe mistrzostwa świata w Helsinkach, a wcześniej marcowe mistrzostwa Europy w hali w Madrycie.
- Wierzysz w swoją gwiazdę?
- Najlepszy wiek dla sprinterów to 26-29 lat. W marcu kończę 24. Zatem najlepsze lata przede mną.